poniedziałek, 2 listopada 2026
Powrót do Wexford - "L'Equivoco stravagante"
Znów dopadło mnie nieprzyjemne, naprawdę mało komfortowe uczucie zazdrości. Jak tu nie zazdrościć, kiedy ogląda się przedstawienie opery, którą publiczność sama w głosowaniu wybrała chcąc ją zobaczyć i usłyszeć na scenie. W taki sposób Wexford Festival Opera uczciła swoje 75-lecie. I co to za publiczność, która mając taką (niepowtarzalną?) okazję wyraża życzenie obejrzenia „L’Equivoco stravagante”, dzieła 19-letniego Gioacchino Rossiniego? Naprawdę żałuję, że nie mieszkam w Wexford albo przynajmniej w Irlandii, gdzieś bliżej tego miejsca. Ale – skoro nie – cieszę się, że istnieje streaming. O samym utworze pisałam szerzej cztery lata temu, przy okazji pierwszego z nim zetknięcia i na końcu wkleję wam link do tego posta. Warto zajrzeć, zwłaszcza jeśli nie znacie „Dziwacznego nieporozumienia”, a zwłaszcza nic nie wiecie o osobliwości jego libretta. Jeśli jednak nie macie większej chęci na gmeranie w moim blogu opowiem w skrócie. Rossini nie miał jeszcze pozycji pozwalającej na grymaszenie w kwestii tekstu, musiał zadowolić się tym, co dają by móc zaprezentować owoc swojej pracy światu. Powstająca opera nie stanowiła jego debiutu, ale jeśli chodzi o rzecz pełnospektaklową, to i owszem. Libretto Gaetano Gasbariego musiało wzbudzić wątpliwości młodego kompozytora, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. W rezultacie oburzona nieobyczajnością cenzura zdjęła „L’Equivoco stravagante” po kilku przedstawieniach. Próby przywrócenia partytury z mniej ryzykownym tekstem się nie powiodły i tak rzecz cała zniknęła z pola widzenia, a raczej słyszenia na bardzo długo by powrócić w końcówce dwudziestego wieku. Nie odnosiła triumfów, ale była jakoś tam cichutko obecna w repertuarze, dopracowała się kilku rejestracji na DVD i paru nagrań na CD. Aż wreszcie, zgodnie z wolą współczesnej publiczności, którą trudno zaskoczyć historyjką o pannie podejrzanej o bycie kastratem udającym dziewczynę dla uniknięcia służby wojskowej trafiła do Wexford. Specyficzne warunki nie pozwalają tam ma rozpasanie scenograficzne, ale Darko Petrovic poradził sobie z przestrzennymi ograniczeniami budując trzy wnętrza – rysunkową bibliotekę z ożywającymi czasem portretami, salon i w końcu więzienną celę sugerowaną przez mur i kratę. Massimo Carlotto mógł sobie przy kostiumach poszaleć bardziej, co też zrobił projektując bohaterom wizerunki tyleż wyraziste, co natychmiastowo ich umieszczające w kontekście. Max Hoehn podążył za fabułą stawiając raczej na komedię charakterów niż podkreślając skandaliczne (niegdyś) smaczki płciowe, obecne, ale w sposób nienarzucający się. Szczególne wyrazy uznania należą mu się za wyreżyserowanie chórzystów, których twarze (w rolach żywych portretów) intrygująco wyrażały całe spektrum uczuć. Muzycznie przedsięwzięcie również okazało się udane z jednym bolesnym wyjątkiem. Był nim niestety nasz człowiek w Wexford, Sebastian Mach. Owszem, wyglądał jak na amanta przystało, ale niestety śpiewał kiepsko. Mniejsza już o barwę głosu (typowy tenorino), bo to rzecz gustu, ale niepewna koloratura i nieustanne błędy intonacyjne trudniejsze są do zaakceptowania. Kelli-Ann Masterson i Carlos Natale jako para sprytnych służących zaprezentowali się dobrze (ona) i bardzo dobrze (on). Maria Barakova w roli Ernestiny, mimowolnie wywołującej całe zamieszanie była może troszkę zbyt dystyngowana, ale od strony głosowej bardzo przyjemna. Całe szaleństwo fabuły wzięli na siebie panowie Stefan Astakhov (Gamberotto) i Gurgen Baveyan (Buralicchio) wykazujący nie tylko odpowiednio komediowy temperament ale też wysokie umiejętności wokalne (bez problemów przerzucali się typowo rossiniowskimi ozdobnikami w szybkim tempie). Nie ma to jak dwa ładne i sprawne barytony w duecie, na dodatek zróżnicowane barwowo a doskonale do siebie pasujące. Dodać należy, iż Astakhov jest dużo młodszy, niżby wskazywała jego rola, ma zaledwie 29 lat. Dyrygent Riccardo Bisatti ogarnął całość z wdziękiem, ale bez szarży.
https://operaczyliboskiidiotyzm.blogspot.com/2022/02/dziwaczne-nieporozumienie-co-do-pci.html
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz