sobota, 4 stycznia 2014

Mój operowy rok 2013

2013 dobiegł końca i chociaż w operze  liczą się raczej sezony, postanowiłam dokonać małego podsumowania. Miniony rok w moim życiu osobistym  był czasem pożegnania i dramatu, więc z konieczności nie wykazywałam się szczególną mobilnością. Dlatego niestety większość spektakli mogłam odbierać tylko za pośrednictwem mediów. Dobre i to. Zapraszam Państwa do ujawniania własnych typów, zgodnych i niezgodnych z moimi. W okresie ostatnich 12 miesięcy upewniłam się tylko co do jednego  - każdy z nas słyszy i widzi co innego ogladając teoretycznie to samo. I o ile to zjawisko wydaje się być normalne wśród amatorów (czy, jak niektórzy wolą nas nazywać dyletantów), do których się zaliczam – wśród osób mieniących się fachowcami trochę niepokoi. Występuje zaś we wcale nie mniejszym nasileniu niż u tych, którzy operę tylko kochają.Wszak profesjonaliści powinni mieć jakieś standardy, prawda? No dobrze, to była mała prowokacja. Nimi także rządzi przede wszystkim osobisty gust, można się o tym przekonać czytając kilka różnych wypowiedzi na temat tego samego przedstawienia czy płyty. Nie chodzi tu tylko o dziennikarzy muzycznych (nie wszędzie, jak u nas jest to gatunek zagrożony wymarciem), ale także o praktyków.Mnie się wydaje, że to rzecz ludzka i, o ile nie obrażamy interlokutorów, którzy maja opinię nawet krańcowo różną od naszej  - jest OK. A oto moje typy:

Spektakl roku:
-      „Jolanta“/“Zamek Sinobrodego“ w TWON (i to jest wielka radość)
-      „Parsifal“ w Met
-      „Carska narzeczona“ w DOB
-      „Don Carlo“ w BSO i ROH (produkcje nienowe, ale dobre i jak wykonane!)
Dialogi karmelitanek" - Théâtre des Champs-Elysées
-      „Moc przeznaczenia“ w BSO (z zastrzeżeniem, że mój entuzjazm dotyczy wyłacznie warstwy muzycznej, specjalny post opublikuję po powrocie z Monachium)
Koncert roku:
-      Ewa Podleś w TWON
DVD roku:
-      „Ciro in Babilonia“
-      „Ring“ z Met (mimo wszystko)
-      „Kopciuszek“ Masseneta
-      „Cyganeria“ z Salzburga
CD roku - Recital
-      „Wagner“ – Jonas Kaufmann
-      „Romantische Arien“ – Christian Gerhaher
-      „Bella mia fiamma“ – Olga Pasiecznik
-      „Verdi“ – Anna Netrebko
CD roku – pełna opera
„Der Fliegende Holländer“/“Le Vaisseau fantôme“, dyr. M. Minkowski
Role roku
-      Anja Harteros, Jonas Kaufmann i Ludovic Tézier w „Mocy przeznaczenia“
-      Anita Rachvelishvili  w „Carskiej narzeczonej“
-      Daniela Barcellona w „La donna del lago“
-      Joyce DiDonato w „Marii Stuardzie“
-      Liudmyla Monastyrska w „Nabucco“ z ROH i La Scali
-      Peter Mattei i Rene Pape w „Parsifalu“ z Met
-      Ferruccio Furlanetto i Mariusz Kwiecień w „Don Carlo“

Dyrygent roku
-      Antonio Pappano (całokształt)
Rozczarowanie roku
-      „Traviata“ w La Scali (bardzo niedobry spektakl z kiepską Violettą)

Koniecznie muszę jeszcze przypomnieć o przedstawieniu, które miało premierę w 2012 i nie zostało niestety wydane na DVD, ale ja je odkryłam w 2013. Było dla mnie wielkim przeżyciem i oczarowaniem – „Opowieść o niewidzialnym grodzie Kiteżu i dziewicy Fiewronii“ z Nederlandse Opera. Tym samym Dmitri Tcherniakov utrwalił mi się jako reżyser zarówno największego sukcesu jak największej klapy mijajacego roku. Oczywiście, kiedy już ten post zostanie opublikowany, okaże się z pewnością, że o czymś zapomniałam. Ale mam nadzieję, że może ktoś mi przypomni …







16 komentarzy:

  1. Słuchałem tej "Mocy" tydzień wcześniej z radia drogą satelitarną, w necie nie oglądałem. A wrażenia mam nieco odmienne. Najlepszy Tezier, choć bez euforii. Guardiano, Melitone i Preziosilla dobrzy, ale bez przesady. Harteros w momentach lirycznych bardzo fajnie, lecz w dramatycznych na granicy możliwości. No i ten "omnipotente" w strasznej formie, na co zwracali uwagę słuchacze w licznych smsach, może w necie był lepszy? Na pewno nie pomógł mu facet przy pulpicie, dyrygując zbyt wolno i przeciwko śpiewakom. Daleki od entuzjazmu jest też kataloński autor IFL, a krytyk włoskiego GBOPERA uznał to za najgorszą "Moc" od 50 lat. Niemiecki portal "Der neue Merker" zapowiadał hucznie recenzję, ale sobie podarował i zrecenzował balet i "Jasia i Małgosię" z tego teatru, to pewnie o czymś świadczy. Tylko u nas opinie entuzjastyczne-ciekawe! M.B.

    OdpowiedzUsuń
  2. O "Mocy" pogadamy może, kiedy wrócę zMonachium. Na razie tyllko tyle, że - istotnie dyrygent był ospały. A wobec przytoczonej recenzji, wolałabym nie polegać na opinii pana z GB Opera. Opinie entuzjastyczne nie tylko u nas, to z pewnoscią. IFL jest dla mnie treściowo niedostepne, bo kataloński jest mi zdecydowanie obcy a nie mam zdrowia przebijać się przez tłumaczenie automatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Che tuon da superiore"!

      Usuń
  3. Skoro jesteśmy przy blogowo-recenzenckich odgłosach to polecam Państwu, dysponującym językiem francuskim, znakomitą, moim zdaniem, analizę francuskiego blogera: http://wanderer.blog.lemonde.fr/2013/12/29/une-meditation/
    Z mojej strony powiem, że wcześniej słyszałem radio, a potem transmisję z wizją. Wokalnie to była absolutna ekstraklasa w wykonaniu Harteros, Kaufmanna i Tezier. Nie wiem komu z nich przyznać palmę pierwszeństwa i chyba jednak minimalnie Harteros, która, moim zdaniem, nie była na żadnych granicach - dała piękną, wrażliwą i pełną niuansów kreację wokalną i postaciową. I dodam, że nie jestem fanem tej śpiewaczki i miałem wcześniej do niej parę zastrzeżeń, choć jej Desdemonę w "Otellu" Verdiego pamiętam i pewnie nie zapomnę.
    Proszę mi uprzejmie wskazać dzisiaj lepszą obsadę "Mocy przeznaczenia" Vediego?
    Portal "Der neue Merker" to protal "amatorów", "pasjonatów opery" coś jak francuskie Forum Opera. Na GBOpera sam nie wiem - jedne recenzje są fajnie, inne roją się czasem od żenujących błędów jak omawianie występu śpiewaką, który wcale nie wystąpił i rezenzent nawet tego nie zauważył.
    Mógłbym przytoczyć sporo recenzji ze świata bardzo chwalących, zwłaszcza Harteros i Kaufmanna więc chyba nie o licytację chodzi, lecz o nasze osobiste wrażenia. Robert.
    Ps. Papgeno, nie mogę się doczekać Twojej relacji z Monachium. Nie pozwól, proszę, zbyt długo czekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie sugeruję tymi blogami, przytoczyłem jedynie jako ciekawostkę. To,że dziś nie ma lepszej obsady do "Mocy" to żadna pociecha. Wymienionych przez Pana kreacji nie mogę zaliczyć do ekstraklasy, choć też nie zgadzam się z recenzją Włocha, bo na pewno było wiele gorszych wykonań. To "rozdwojenie" Harteros wyraźnie słychać było np. w "Pace mio Dio", ale ogólnie mnie też się podobała. Tenor, przy wszystkich jego zaletach, jeżeli dalej będzie śpiewał tym swoim sposobem, zapłaci za to cenę coraz częstszych niedyspozycji. Nie czarujmy się, śpiewacy dbają o siebie i rzadko się przeziębiają, 80% tych "chorób" wynika z zamęczania gardła złą emisją i to nie wychodzi od razu, ale po pewnym czasie. Nie wiem, czy "Der neue Merker" to portal amatorów, dla mnie wielu recenzentów podpierających się autorytetem swoich słynnych periodyków, to też niestety amatorzy-zasady zatrudniania w dzisiejszych czasach to niezbadana dżungla, we wszystkich zresztą dziedzinach. Sam znam bardzo ostrego i dobrze ogólnomuzycznie wykształconego, a bardzo surowego krytyka operowego, który powiedział mi, że gdy przystępował do tej pracy, jedyną operą jaką wcześniej słyszał był "Nabucco"-gratulacje! Aha, wczoraj słuchałem radiowej retransmisji "Giocondy" z Paryża-Urmana, d/Intino, M.Alvarez, Sgura, Anastassov i Daniel Oren przy pulpicie. Jakże inne śpiewanie, właściwe głosy we właściwych rolach, a zwłaszcza wspaniały dyrygent na czele znakomitej orkiestry i chóru-jednak jeszcze można! MB

      Usuń
  4. Niemieckie pismo operowe "Orpheus" już nie istnieje, ale część redakcji utworzyłoa bardzo ciekawy portal internetowy. I tutaj też można poczytać o monachijskiej "Mocy": http://operalounge.de/features/szene-festivals/todestisch-von-calatrava R.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje skromne typy
    Role roku:
    Hui He Tosca, Deutsche Oper Berlin
    Patrizia Ciofi jako Lucia, Opera Paryska
    Gregory Kunde jako Otello (Verdi) La Fenice
    Anna Netrebko jako Leonora w "Trubadurze" Verdiego, Schillertheater, Berlin
    Bryan Hymel jako Robert, Rober le Diable, ROH
    Mariella Devia jako Imogene w "Il Pirata" Belliniego, Liceu Barcelona
    Nina Stemme jako Salome, Sztokholm
    KONCERTY:
    Ewa Podleś, TW ON, Warszawa
    Sonia Jonczewa , "Opowieści Hoffmanna", dyr. M. Minkowski, Salle Pleyel, Paryż
    Patrizia Ciofi i Mariusz Kwiecień w "Les Pecheurs de perles" Bizeta, Teatro Real w Madrycie
    Mariusz Kwiecień w wokalnym powiązaniu z Jonasem Kaufmannem w "Don Carlo", ROH
    Płyty:
    Jonas Kaufmann- Wagner
    Lucia Aliberti - Early Verdi Arias

    DVD:
    "Ciro in Babilonia", Pesaro, Ewa Podleś i Jessica Partt
    "Uprowadzenie z seraju" (DOB, 1976 - Zdzisława Donat jako Konstancja, piękna i elegancka)
    "Medea" (Bruksela, Warlikowski)
    "Otello" Jon Vickers i Renata Scotto, Metropolitan 1976 (nie wiem czy to wyszło w 2013 czy 2012)

    Pewnie sporo przeoczyłem, ale może i zapamiętałem to, co serce podyktowało...

    Robert.


    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie!. Zapomniałam o Kunde - o ile spektakl był kiepski, to tenor zdumiał mnie bardzo. Spodziewałam się porażki, był sukces.
    Słyszałeś Kwietnia w całych "Poławiaczach"? Bo zaśpiewał chyba tylko jeden pełny koncert zanim alergia go zmogła. "Robert DIabeł" to grudzień 2012, dlatego nie wzięłam pod uwagę, ale może niesłusznie, skoro Kiteż tak. Nawiasem mówiąc Ignatovich, fenomenalna Fievronia spiewa teraz Toscę i podobno jest świetna.
    Kwiecień nie tylko "w powiązaniu" z Kaufmannem był doskonały, w scenie z Filipem też było wielkie napięcie między nim a Furlanettem. Nie mówiąc już o umieraniu. Ale ogólnie widzę, że kilka typów mamy wspólnych. Widziałeś tego berlińskiego "Trubadura"? Jak było (poza Netrebko)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłem na dwu koncertach z "Poławiaczami". W jednym Kwiecień śpiewał wszystko, w drugim, ostatnim, niestety zastąpił go włoski baryton (nie pamiętam nazwiska), ale był całkiem przyzwoity. Kwiecień był świetny, wręcz idealna francuska wymowa, szkoda, że ma jakiegoś pecha z tą operą. Bo w Madrycie miał alergię, do Berlina nie przyjechał, choć był zapowiadany w koncertowym wykonaniu z Suriną i Calleja.
      W "Trubadurze" berlińskim, niestety, wszystko na scenie (reż, insc.) było okropne. Placido Domingo...No, niestety, jakoś zle udawał barytona :-( Chylę czoła przed jego żywą legendą, jego dawnymi dokonaniami, ale jakoś nie przekonują mnie role barytonowe. Okazuje się, że sam barytonowy kolor głosu nie wystarczy, by zaśpiewać przekonująco Nabucca czy Lune.
      Netrebko zaś była, moim zdaniem, znakomita, choć musiała uczestniczyć w czymś tak paskudnym (wystarczy obejrzeć zdjęcia) jak ta realizacja. Ale to była wybitna rola, w jej "D'amor sull'ali rosee" czas się zatrzymał, a mnie się zaszkliły oczy ze wzruszenia. Słyszałem w ostatnim czasie w tej roli Harteros i Netrebko i bardziej mnie przekonała Anna, choć i Harteros miała bardzo dobre momenty.
      Oczywiście, Kwiecień w Don Carlo stworzył znakomitą samodzielną rolę, ale rzadko się jednak słyszy takie wokalno-kreacyjne porozumienie jak jego z Kaufmannem w tej operze. W sumie to powinno się ich obu gdzieś nagrać. Robert.

      Usuń
    2. Pewnie się powinno, ale do tego raczej nie dojdzie.Żałuję, że tego "Trubadura" nie można nigdzie złapać w wersji wyłącznie dźwiękowej, widziałam fragmenty i wizji nie jestem w stanie znosić. Tym bardziej żałuję, że "Poławiaczy" nagrano akurat wtedy, kiedy MK zachorował, ale widać nie można mieć wszystkiego. Lubi rolę Zurgi, więc pewnie będzie ją jeszcze śpiewał.

      Usuń
  7. W kilku typach zdecydowanie podzielam opinię Papageny, ale powtarzam je, by podkreślić, wzmocnić i uwypuklić

    Opera – przedstawienia (kolejność jest istotna)
    Kobieta bez cienia w BSO
    Zamek Sinobrodego w TWON (Jolanta też, ale to całkiem różne rangi)
    Parsifal w MET
    Pierścień Nibelunga w Staatsoper Berlin i la Scali – w 2013 roku pokazano pełny cykl i dlatego pozwalam sobie zamieścić

    Operowe odkrycia
    La fanciulla del West, co było do przewidzenia, bo Pucciniego uwielbiam (z wyjątkiem Madamy Butterfly), a Welser-Most wykonał dobrą dyrygencką robotę
    Zamek Sinobrodego, co było nieoczywiste, bo symfoniczny Bartok ciągle sprawia mi trudności
    Trubadur, dzięki Olivierowi Py po raz pierwszy stał prawdziwym przeżyciem emocjonalnym (no, oczywiście, znalazł świetnych wykonawców…)

    Koncerty i wykonania koncertowe
    Ewa Podleś w TWON
    Pierścień Nibelunga na PROMS

    Role
    Peter Mattei i Rene Pape w Parsifalu w MET

    Tzw. całokształt w ciągu roku
    Nina Stemme
    Irene Theorin
    Rene Pape

    Dyrygent
    Donald Runnicles
    podkategoria „spełnione nadzieje”
    Kirill Petrenko

    CD
    świeżutkie :))) Toscanini conducts Wagner (w 2013 roku ukazała się kompilacja)
    Kaufmann – Wagner

    Rozczarowania
    La traviata w la Scali – tak strona muzyczna jak i inscenizacja
    Moc przeznaczenia w BSO – uwaga: rozczarowanie dotyczy sposobu poprowadzenia postaci, ale może z tej Mocy nie idzie niczego w żaden sposób teatralnie-personalnie wydobyć, a i po znakomitym Trubadurze miałam może zbyt wygórowane oczekiwania

    Skandal(e) roku
    Pierścień Nibelunga na festiwalu w Bayreuth - groźna twórczość reżyserska, umieszczam go w tym samym worku co Parsifal z DOB i Parsifal z Teatru Wielkiego w Poznaniu, chciałoby się o nich szybko zapomnieć, a dręczą jak zmory

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobietę bez cienia dopiero mam przed sobą.Co do "Mocy" - za chwilę jadę na lotnisko, okaże się.Skandale temat do dłuższej rozmowy o wiadomym zjawisku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, mam nadzieję, że Kaufmann wrócił do zdrowia. Trzymam tym bardziej, że czekam na recenzję, czyli mam własny interes.;)

      Usuń
  9. Oj, Papagena będzie miała wyjątkowego pecha jeśli przyjdzie jej przeżyć Zorana Todorovicha, tj. to, co ma on do zaoferowania pod względem wokalnym. Robert.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziekuję Wam za troskę, ale tym razem opatrzność czuwała i moc przeznaczenia nie naraziła mnie na bezpośrednie zetknięcie z działalnością wokalną Zorana Todorovicha.Kaufmann śpiewał i był w dobrej formie.Słyszałam oczywiście trochę ploteczek co do jego ...hmmmm...posylwestrowej niedyspozycji -ale to tylko ploty ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ponownie składam najlepsze życzenia noworoczne....Dosiego Roku!
    Wiele było CD i DVD a także transmisji internetowo - telewizyjnych różnych realizacji oper wartych uwagi i podziwu w minionym roku,zostały po części przez Was wymienione.
    Chciałabym się ograniczyć do tych widzianych przeze mnie "na żywo".
    Nie miałam takich okazji dużo ale przeżyciem niezapomnianym będzie dla mnie "Don Carlo" z ROH -inscenizacja, w której wszystkie elementy doskonale "zagrały" i gdzie rewelacyjny był M.Kwiecień jako markiz Posa.
    W czerwcu obejrzałam w operze krakowskiej "Oniegina" reżyserii Znanieckiego do której to realizacji mam sporo zastrzeżeń i gdzie w niespecjalnym towarzystwie innych wykonawców kolejny raz śpiewał i był fantastyczny oczywiście M.Kwiecień i dla niego trzeba było to zobaczyć.
    I wreszcie w grudniu w TWON "Jolanta/Zamek Sinobrodego" ze stanowczym wyróżnieniem Zamku.Halina
    P.S.Ciekawam kto widział w TVKultura 1-szego 2014 przedstawienie "Traviaty" z Salzburga 2005 - [Netrebko,Villazon,Hampson].Ja widziałam po raz pierwszy i byłam oszołomiona tak doskonałą realizacją -współczesną a przy tym logiczną i piękną wizualnie.Jak dla mnie Netrebko była najlepszą Violettą,która widziałam i słyszałam w ostatnich latach.














    '

    OdpowiedzUsuń